4 sierpnia 2022

Rosyjski jeniec w niewoli. Modli się po… ukraińsku

Liosza to Rosjanin, który na wojnę z Ukrainą poszedł dla pieniędzy. Trafił jednak do niewoli po tym, jak Ukraińcy przeprowadzili ostrzał. – Nikt po mnie nie wrócił – mówi Liosza w rozmowie z Onetem. Będący w niewoli jeniec dużo się modli… po ukraińsku: o powrót do domu oraz za swojego 3-letniego syna.

– Któregoś dnia poprosiłem chłopaków o modlitwę „Ojcze nasz” i ktoś na drugi dzień mi to przyniósł – mówi Liosza. Miałem ze sobą modlitwę „Ojcze nasz” po rosyjsku, gdzieś ją zgubiłem. Czytam po ukraińsku, brzmi podobnie – dodaje Rosjanin.

A co tam jest jeszcze, jakieś psalmy? – zapytał Lioszy ukraiński żołnierz. - Jest jeszcze wiersz "Boże wielki, jedyny, zachowaj Ukrainę" – odpowiedział jeniec.

Źródło: onet.pl / tk

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
91 0.051353931427002