17 grudnia 2019

W czasie koncertu Krzysztof Krawczyk wyznał: "Mój tata zawsze mi powtarzał, że kiedy Bóg jest na pierwszym miejscu, cała reszta w życiu jest na właściwym miejscu".

15 grudnia odbył się koncert jubileuszowy Krzysztofa Krawczyka w Warszawie. Jak podaje Wirtualna Polska piosenkarz powitał fanów, mówiąc "dziadek przyjechał".

Powiedział to żartobliwie, ale już od dłuższego czasu dokucza mu biodro, nadal kuleje. Artysta jest w trakcie rehabilitacji. 14 lat temu miał wszczepioną endoprotezę jednego biodra. Na szczęście na razie uniknął kolejnego zabiegu.

Największą aprobatę widowni zyskał "Parostatek". Razem z wokalistą była jego żona, śpiewała w chórku. Przy piosence "Bo jesteś Ty" siadła mu na kolanach. Po koncercie powiedziała: "Jestem pewna, że dzięki takim fanom mój Krzysiu szybciej stanie na nogi". 

W czasie koncertu Krzysztof Krawczyk wyznał: "Mój tata zawsze mi powtarzał, że kiedy Bóg jest na pierwszym miejscu, cała reszta w życiu jest na właściwym miejscu". 

W "Dzienniku.pl" w wywiadzie sprzed dwunastu lat dowiadujemy się, że rodzina wokalisty zawsze była katolicka. W wieku 16 lat stracił ojca, był tak rozżalony sytuacją, że stwierdził wówczas: "Boga nie ma" i tak przez 20 lat żył w "duchowej ciemności". Mówiąc o swoim nawróceniu, wspomina Mszę w kościele św. Jacka w Chicago. Przyznaje, że wyszedł z niej odmieniony.

W wywiadzie mówi, że najważniejsza jest rozmowa z Bogiem. "Ja prowadzę ją codziennie". Widzi boże działanie swoim życiu, kiedy żona była chora, kiedy miał ciężki wypadek samochodowy. Podkreśla: dzięki swej wierze udało mi się w życiu wyjść z wielu opresji".

https://deon.pl/

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
83 0.039566040039062